Blog
Matuzalem-in-spe
Jan Herman
Jan Herman filozofia życia codziennego
73 obserwujących 2023 notki 1023127 odsłon
Jan Herman, 21 kwietnia 2017 r.

Tercet sub-magiczny

2101 84 1 A A A

Dziś po raz pierwszy moim głównym tematem notki będzie rząd RP autoryzowany przez PiS, choć formalnie koalicyjny.

Autoryzację rozumiem jako decydujący głos kierownictwa partii na skład osobowy „erki”: premier, marszałkowie w Parlamencie, wojewodowie, ministrowie, najbardziej znaczące spółki Skarbu Państwa, inne organy konstytucyjne.

PiS – i jego kierownictwo, pozostające pod silnym wpływem lidera – ma niepodważalne prawo autoryzowania rządu. Uzyskał to prawo zarówno w głosowaniach znanych jako wybory parlamentarne, jak też w wyborach prezydenckich pół roku wcześniej. Komentarze deprecjonujące Prezydenta RP, Premiera, Ministrów jako „kamerdynerów” Naczelnika Jarosława – okazują się durnowate wobec wiernopoddańczej manifestacji dworcowej na chwałę byłego lidera innej partii, który tą inna partią zarządzał podobnie, czyli przez przyhołubianie lub „oddalanie” rozmaitych rządowych postaci.

W rządzie autoryzowanym przez PiS zadziwiają mnie trzy osoby, których imion i nazwisk nie wymienię, a to dlatego, że przed laty obiecałem sobie jednej z tych osób nie nazywać inaczej niż Delfin. Zaznaczam, że chodzi mi o osoby, a nie o funkcje „piastowane” przez te trzy osoby.

1

Pierwsza z tych osób – to człowiek mający konkretny i niepodważalny wkład w życie tzw. opozycji demokratycznej. Bezkompromisowy, odważny, nie krętaczący jako przeciwnik rządów Gierka czy Jaruzelskiego. Jeden z ważniejszych współtwórców samopomocowej drużyny znanej jako KOR.

Taka przeszłość pozwoliła mu wejść w skład rządu Jana Olszewskiego. Sądzę, że badacze najnowszej historii Polski zbyt mało uwagi poświęcają pytaniu, ki diabeł podkusił tego dzielnego człowieka, by bez ceregieli przenieść nieuporządkowany zbiór tzw. „teczek” do przestrzeni medialno-publicznej (bo to, że wniósł je pod działanie procedur urzędowych – miał uprawnienie od ówczesnego Parlamentu i robił swoje).

Od tej afery lustracyjnej – podczas której wióry leciały skąd popadnie i gdzie popadnie – ten pryncypialny antykomunista zaczął być postrzegany jako człowiek, któremu czyny wymykają się spod przezorności. Ale nie zrobił kroku w tył, nawet się nie zatrzymał: odtąd był dyżurnym młotem na tych, których aktywność sprzed 1989 roku miała choćby słabą nutkę sekretności.

Poważnym punktem w jego karierze były godziny tuż po Katastrofie. Był jednym z nielicznych, którzy pojęli, że pierwsze godziny od tego tragicznego zdarzenia zadecydują o Państwie. Kto nie pamięta, przypomnę: w Pałacu Prezydenckim pojawili się ludzie myszkujący w poszukiwaniu „czegoś”. Oni myszkowali, a nasz bohater nic nie mógł zrobić, tocząc się kolejowym szlakiem, wiedząc, że każdy kwadrans unieruchomienia w wagonie wyklucza go (i jego projekt odpluskwiania Polski od „sekretnych”) z gry o Państwo.

Jako, że formacja stawiająca na „Polskę Solidarną” i na IV RP przegrała rozgrywkę o Urząd Prezydencki – nasz bohater zajął się dywersją wobec „sekretnych”, podejmując różne działania, przede wszystkim biorąc na ząb wersję celowego doprowadzenia do Katastrofy, czyli zamachu. Jak mu to szło – to inna sprawa.

Kiedy PiS powrócił do autoryzacji rządu (w rozumieniu jak wyżej, na początku) – nasz bohater przejął sektor wojskowo-zbrojeniowy, rozumiejąc swoją w nim misję jako „czerezwyczajną” przebudowę kadrową. Ale też pozostawił sobie rolę animatora wyjaśnień Katastrofy, ze wskazaniem na Zamach. Łączenie tych ról fatalnie wpływa na funkcjonowanie resortu, a także – to już nie moja sprawa – wygumkowuje z biografii naszego bohatera wspaniałą kartę z lat opozycji demokratycznej.

2

Druga z tych osób – to „wychowanek” stanu wojennego. Dość szybko przeszedł od zadymiarstwa do poważnie zorganizowanej opozycji, tyle że ta akurat opozycja nie była „demokratyczna”: w kręgu Federacji Młodzieży Walczącej, Ligi Republikańskiej, Przymierza Prawicy – konsekwentnie wdrażał się w bezkompromisowość zarówno wobec „komuny-postkomuny”, jak też wobec „ustaleń okrągłostołowych” (nawet jeśli uczestniczył w jednym z podzespołów). Działania polityczne uzupełniał „samonauczaniem”, co zresztą było i jest godnym naśladowania zwyczajem tego środowiska (nieprzejednanych antykomunistów).

Punktem zaczepienia ideologicznego dla naszego bohatera stał się fenomen „żołnierza wyklętego”.  Fenomen ten definiowany jest jako „antykomunistyczny, niepodległościowy, spontaniczny żywioł partyzancki, stawiający opór sowietyzacji Polski i podporządkowaniu jej ZSRR, toczący walkę ze służbami bezpieczeństwa ZSRR i podporządkowanymi im służbami w Polsce”. Definicja ta, całkiem przyzwoita i poręczna,  nie obejmuje powojennych watażków i ich band, nastawionych na grabieże, mordy porachunkowe oraz ślepą dywersję, z ofiarami mundurowymi i cywilnymi.

Definiowanym jak powyżej „żołnierzom wyklętym” należy się rehabilitacja, a ich najbliższym – zadośćuczynienie. Byli bowiem ofiarami tępej stalinowskiej machiny znakowanej ideologicznie. Tak się jednak stało, że najbardziej spektakularni „wyklęci” łączyli walkę z systemem-ustrojem i skrajnie nieobyczajny bandytyzm. Nie oni jedni: na przykład „państwo w państwie” to łączenie służby publicznej z przestępczymi geszeftami.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

...jaki jestem - nie powiem, ale poczytaj blog... Więcej o mnie znajdziesz w książce Wł. Pawluczuka "Judasz" (autor mnie nie zna, ale trafił w sedno). O czym jest ta książka? O zmaganiu się człowieka z własnym losem, wiecznością, z Panem Bogiem. O miłości, zdradzie, rozpaczy i ukojeniu. Saszka, prosty chłopak z białoruskiej wioski, po rewolucyjnej zawierusze, podczas której doświadczył wszystkiego, wraca w rodzinne strony i próbuje żyć tak jak inni. Ale kiedy spotyka samozwańczego proroka Ilię, staje się jego najwierniejszym uczniem i apostołem... Opowieść o ludzkich głodach - seksualnym i religijnym - o związkach erotyki i polityki, o tłumionej naszej prawdziwej naturze, o nieortodoksyjnej, gnostyckiej i prawosławnej religijności, tajemnicy i manipulacji wreszcie.................................................... UWAGA: ktokolwiek oczekuje, że będę pisał koniecznie o sprawach, które są "na tapecie" i konkurował na tym polu ze znawcami wszystkiego - ten zabłądził. Piszę bowiem dużo, ale o tym najczęściej, co pod skorupą się dzieje, a widać będzie za czas jakiś.

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • He-he, Szanowny tak poważnie to pisze? Do każdej zagranicznej inwestycji Polska dopłaca na...
  • Mój błąd też, bo sprawa znana, sam pisałem o tym kiedyś notkę, a teraz ja jak ten pacan JH
  • Brzmiałoby podobnie, tylko ocena za składnię byłaby wyższa. Pisałem na szybko JH

Tagi

Tematy w dziale Polityka