Oto dwie kolejne dziedziny, w których Państwo, jako organizacja z natury swej polityczna, nigdy nie rozwiąże, więcej: niemal zawsze karmi się nimi dla celów politycznych (patrz: dochody budżetu związane z alkoholem i tytoniem). Wszystkie kompetencje w tej dziedzinie oddałbym w ręce samorządów. Nie tylko terytorialnych.
 
Czymże jest patologia społeczna?
 
W jakiejś internetowej ściądze czytam, że patologia społeczna – to w socjologii zjawisko społecznego zachowania się jednostek i określonych grup społecznych sprzeczne z wartościami lub normami danej kultury. Możemy mieć do czynienia z takimi patologiami społecznymi, jak: indywidualne (dotyczące osób), rodziny (oraz niewielkich grup społecznych) i struktur organizacyjnych (wypaczenia sfery administracyjno-zarządczej).
 
Dalej: Patologie społeczne występują w różnych grupach ludzkich i są ściśle związane z rozwojem społeczeństw. Początkowo termin patologia (z gr. pathos-cierpienie, logos-nauka) był używany w medycynie, a dopiero w końcu XIX wieku zaczęto odnosić go do zjawisk społecznych.

Wg definicji A. Podgóreckiego patologia społeczna to postawy i zachowania ludzi, które naruszają podstawowe normy etyczne oraz wyrządzają mniej lub bardziej wymierne szkody społeczne. Ujmując to bardziej ogólnie patologia społeczna, zwana również społeczną dezorganizacją lub zachowaniami dewiacyjnymi, oznacza stan zakłócenia równowagi społecznej, czego przejawem jest osłabienie więzi społecznych, zachwianie systemu wartości oraz nieskuteczność kontroli społecznej.
 
Uporządkujmy: patologiami (zwyrodnieniami) zajmowali się zrazu helleńscy medycy, potem dopiero to pojęcie przeniesiono na zwyrodnienia społeczne, uznając zresztą, że są one nieuchronnym, nieodłącznym towarzyszem rozwoju społecznego. Cóż to za patologie pojawiają się w rozwoju ludzkości?
 
Przejawy patologii indywidualnej:

• uzależnienia (narkomania, alkoholizm, lekomania, seksoholizm, pracoholizm, TV-holizm, nałóg papierosowy, inne używki trwale usadowione w codziennej „diecie”, itp.),
• samobójstwa, samookaleczenia oraz wszelkie inne samo-wykluczenia, np. wynikające z depresji lub „niezgody na świat”,
• przestępczość (w tym osób nieletnich oraz przestępczość jako sposób na życie),
• prostytucja (proponuję: rozumiana szeroko: jako „rynek” poświęcania wartości osobistych dla powszechnie uznanych korzyści),
• dewiacje seksualne (rozumiane jako odstępstwa od medycznie zdefiniowanej normy w zakresie pożycia).

Przejawy patologii rodziny i małych grup społecznych:

• atomizacja rodziny i wspólnoty sąsiedzkiej, dezintegracja więzi społecznych,
• przemoc w rodzinie, „fala” środowiskowa, powszechna skłonność do linczu,
• deficyt  relacji międzypokoleniowych (np. zapobiegliwości rodzicielskiej),
• osłabienie funkcji wychowawczej rodziny i wspólnoty sąsiedzkiej-towarzyskiej,
• dominacja „zabaw gangsterskich” i anarchistycznych nad innymi subkulturami (w tym młodzieżowymi);
• sieroctwo społeczne, brak zainteresowania społeczności losem wykluczonych;.

Przejawy patologii struktur organizacyjnych:

• biurokratyzm (wyradzanie się administratorów w niepożądaną postać władzy, przewaga interesów tak rozumianej władzy nad interesem publicznym, społecznym, wspólnym),
• korupcja (rozumiana jako dalece posunięta instytucjonalizacja „bakszyszu”, który przestaje być elementem regulującym stosunki społeczne, a staje się wymagalnym elementem deformującym stosunki ekonomiczne);
• bezrobocie (rozumiane jako trwałe/utrwalające się pozbawienie części ludności źródła dochodu),
• ubóstwo (rozumiane jako ekonomiczna niewydolność w dziedzinie utrzymania poziomu życia na poziomie powszechnie uznanym za godny);
• postępująca infantylizacja ekonomiczna (przewaga „tych którym się należy” nad „tymi którzy muszą dostarczać”);
• wyzysk (rozumiany jako przymusowy, niekiedy poparty instytucjami i prawem, przywilej jednych upoważniający ich do zagarniania dochodów innych, czyli: tytuł do cudzego dochodu);
• rosnąca dominacja „filozofii oszustwa”, najbardziej widoczna w dziedzinach rynkowo-ekonomicznych (dla zysku gotów jestem sprzedać byle co, zwłaszcza obcemu klientowi) oraz w dziedzinie „kolejności dostępu” do dóbr, wartości i możliwości, katastrofalnie wpływająca na społeczny kapitał wzajemnego zaufania;
• zniewolenie społeczności i struktur (w tym administracyjnych i rządowych) wobec dominujących idei i ceremoniałów o naturze politycznej i religijnej oraz wobec ich nosicieli-dysponentów (zniewolenie – za L. Nowakiem – rozumiem jako odpłacanie nadoczekiwanym dobrem na skrajnie doświadczane zło, a jest ono drugim biegunem wobec zbieszenia, czyli odpłacania skrajnym złem za ponad-oczekiwane dobro);
 
Większość z tych patologii, właściwie wszystkie, wynikają z utraty bezpośredniej kontroli społecznej (wspólnoty sąsiedzkiej) nad poczynaniami jej członków. Wciąż więcej i więcej aspektów tej kontroli oddawanych jest „wyżej i wyżej”, aż ostatecznie zajmują się tym rozmaite służby państwowe (policje, inspekcje, urzędy, organy) – które w ogóle tracą kontakt z ludzką codziennością, rubrykując ją w swoich kwestionariusza i według tych kwestionariuszy działając. W społecznościach sąsiedzkich nikt już nie poczuwa się, a nawet nie ma prawa interweniować w życie sąsiada, choć to akurat byłoby najbardziej zbawienne.
 
Większość też z tych patologii ma swoje praźródło w urbanizacji, która sprzyja anonimowości oraz pęcznieniu patologii. Odzyskanie przez społeczności sąsiedzkie bezpośredniej kontroli nad swoim życiem wspólnotowym (zatem: odpowiednich uprawnień) – to paląca potrzeba kulturowo-cywilizacyjna.
 
To jest zadanie dla samorządu.
 
 
Czymże jest przestępczość pospolita?
 
Zacytujmy L. Szredera, byłego komendanta głównego policji, z jego raportu obejmującego 10 miesięcy roku 2006. Decydujący wpływ na ilość przestępstw kryminalnych mają czyny pospolite przeciwko mieniu, tj. kradzieże cudzej rzeczy – 226 702 (31% ogółu przestępstw stwierdzonych), kradzieże z włamaniem – 141 493 (19%), rozboje – 28 821 (3,9%) oraz kradzieże samochodów – 25 013 (3,5%). Te kategorie dają razem ponad 57% przestępstw kryminalnych. Analizując je pod względem wysokości strat, ich struktura pokazuje, iż prawie połowa to czyny o stratach jednostkowych nie przekraczających 1000 – 2000 zł. Najczęściej są to drobne włamania do piwnic, garaży, altanek, samochodów, sklepów oraz kradzieże na targowiskach, w środkach komunikacji masowej, obiektach handlowych itp. Zważywszy na ich dużą ilość, najczęściej brak śladów na miejscu przestępstwa, brak świadków, jak i ujawnianie ich z pewnym czasowym opóźnieniem rodzą one największe problemy wykrywacze dla Policji. Ich dokuczliwość społeczna odgrywa olbrzymią rolę w badaniach poczucia bezpieczeństwa kraju, jak i indywidualnego poczucia bezpieczeństwa mieszkańców Polski. Zdecydowanie mniejsza jest ilość przestępstw kryminalnych przeciwko życiu i zdrowiu, choć je z kolei cechuje olbrzymi ładunek zagrożeń i emocji społecznych, co jest oczywiście zrozumiałe. Odnotowano w 10 miesiącach 2006 roku 11 332 bójki i pobicia (1,6% ogółu przestępstw kryminalnych) – wykres nr 3, 11 622 przestępstwa uszczerbku na zdrowiu (1,6%) oraz 1519 gwałtów i 651 zabójstw – wykres nr 4 . Najczęściej, w ostatnich latach, mamy przy zabójstwach do czynienia z czynami popełnianymi pod wpływem alkoholu, na tle nieporozumień rodzinnych itp. Coraz rzadziej są to natomiast czyny wynikłe z porachunków między grupami przestępczymi czy też w związku z innymi przestępstwami, np. napadami rabunkowymi, handlem narkotykami. Z reguły ostatnie dwie kategorię przestępstw (gwałty i zabójstwa) wyzwalały i wyzwalają w działaniach Policji maksimum wysiłku operacyjnego i procesyjnego. Stąd też liczba tych czynów systematycznie spada a wykrywalność utrzymuję się na wysokim poziomie, porównywalnym bądź wyższym w stosunku do państw zachodnich. Wykrywalność zabójstw to 92,5% przy dynamice 103%. Wykrywalność gwałtów 82,6% przy dynamice 94%. Podobnie wygląda skuteczność wykrywcza przy bójkach, pobiciach 78,9%, dynamika 103% i uszczerbku na zdrowiu – wykrywalność 88,4%, dynamika 95%.
 
Dodajmy jeszcze dość wiele mówiący fragment raportu: ze skutecznym wykrywaniem przestępstw kryminalnych radzą sobie lepiej oczywiście te województwa, na terenie których zagrożenie jest mniejsze. Najwyższą wykrywalność mają więc województwa: warmińsko –mazurskie - 59,7%, lubuskie - 58% czy opolskie – 57,3%. Tabelę tę zamykają województwa: pomorskie – 43,6%, łódzkie – 41,4% oraz Warszawa – 36,7%.
 
Rzeczpospolita z 3 października 2006 roku pisze: W walce z pospolitą przestępczością pełnej skuteczności nie gwarantują ani surowe kary, ani łagodność i resocjalizacja. Taki przekaz przywiózł do Polski James Q. Wilson, wybitny amerykański specjalista od polityki karnej.

Przyjechał na zaproszenie Fundacji Ius et Lex, na początku września wygłosił poświęcony tej problematyce wykład na Uniwersytecie Warszawskim. Rozczarował chyba zarówno tych, którzy chcieli usłyszeć od niego jednoznaczne wsparcie dla lansowanych u nas projektów zaostrzania prawa, jak i oponentów takiej polityki.  
 

 (...)Bardzo istotna jest jakość pracy policji i wymiaru sprawiedliwości, ale jeszcze ważniejsze są czynniki społeczne. To lokalne społeczności, Kościoły, stowarzyszenia obywatelskie, a przede wszystkim rodzina mają największy wpływ na postawy i zachowania ludzi. Te właśnie instytucje, a także klasa średnia ze swym systemem wartości, wpłynęły według Wilsona na spadek przestępczości. Z kolei cykliczne kryzysy gospodarcze i wojny XX wieku osłabiły struktury społeczne, co wpłynęło na wzrost liczby popełnianych przestępstw.